Sobór Watykański I

KONSTYTUCJA DOGMATYCZNA O WIERZE KATOLICKIEJ (Dei Filius)

[1]
Biskup Pius, sługa sług Bożych, za zgodą świętego Soboru, na wieczną rzeczy pamiątkę.
Syn Boży i Odkupiciel rodzaju ludzkiego, Pan nasz Jezus Chrystus, gdy miał wrócić do Ojca w niebie, obiecał, że będzie ze swoim Kościołem walczącym na ziemi przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Przeto nigdy, w żadnym stopniu nie przestaje być dla swej umiłowanej Oblubienicy, ani nie przestaje błogosławić jej w działaniu, ani nieść jej pomocy w niebezpieczeństwie. [2] Ta zaś Jego zbawienna Opatrzność znana jest zarówno z innych licznych dobrodziejstw, jak i z owoców, które dla chrześcijańskiego świata najobfitszymi okazały się na soborach ekumenicznych, a w sposób szczególny na Soborze Trydenckim, chociaż odbywał się on w tak niegodziwych czasach. [3] Na nim bowiem zostały ściślej określone i szerzej wyjaśnione dogmaty najświętszej religii, błędy potępione i poskromione, a dyscyplina kościelna odnowiona i bardziej umocniona, rozszerzono też wysiłki w dziedzinie wiedzy i pobożności duchowieństwa, przygotowano zakłady kształcące młodzież do świętej walki, a wreszcie odnowiono obyczaje ludu chrześcijańskiego zarówno poprzez dokładniejsze kształcenie wiernych, jak i częstsze korzystanie z sakramentów. [4] Ponadto po soborach wzrastała jedność pomiędzy członkami Kościoła, a jego widzialną głową oraz powiększał się zapał całego Mistycznego Ciała Chrystusa. Przybywało rodzin zakonnych i innych instytutów pobożności chrześcijańskiej, wówczas także szeroko rozgłaszano żarliwą miłość obecną w królestwie Chrystusa, ciągłą i stałą aż do przelania krwi.
[5] Owszem, podczas gdy z wdzięcznym sercem rozważamy, co jest naturalne, te i inne nadzwyczajne korzyści, które z Bożej łaskawości szczodrze zostały dane Kościołowi, szczególnie na ostatnim soborze ekumenicznym, nie możemy opanować bolesnego smutku z powodu bardzo przytłaczającego zła, wynikającego stąd, że autorytet tegoż soboru, albo został przez bardzo wielu zlekceważony, albo pominięte zostały przez nich jego pełne mądrości dekrety.
[6] Każdy bowiem wie, że potępione przez trydenckich ojców herezje powoli podzieliły się na liczne sekty różniące się między sobą i wzajemnie ze sobą walczące, gdy po odrzuceniu Bożej nauki Kościoła sprawy dotyczące religii oddano pod osąd prywatnego zdania kogokolwiek. Wskutek tego wszelka wiara w Chrystusa została zniszczona. [7] Tak samo więc Pismo Święte, uważane przedtem za jedyne źródło i sędziego nauki chrześcijańskiej, zaczęto traktować nie jako Boże, ale - co więcej - przyłączać do mitycznych wymysłów.
[8] Następnie zrodziła się i rozniosła nader szeroko po świecie nauka racjonalizmu lub naturalizmu, która - wszelkimi sposobami sprzeciwiając się religii chrześcijańskiej jako ustanowionej w sposób nadprzyrodzony - z największym zaangażowaniem dąży do tego, aby po usunięciu Chrystusa, jedynego Pana i Zbawiciela naszego z umysłów ludzkich oraz z życia i moralności ludów, ustanowić tak zwane czyste królestwo rozumu albo natury. [9] Po porzuceniu i wyzbyciu się religii chrześcijańskiej, po zaprzeczeniu istnienia Boga prawdziwego i Jego Chrystusa, na koniec umysły wielu popadły w otchłań panteizmu, materializmu i ateizmu, aby negując rozumną naturę i wszelką normę sprawiedliwości i uczciwości, silić się nawet na rozbicie fundamentów ludzkiej społeczności.
[10] Następnie, wskutek szalejącej wokół bezbożności, niestety, zdarzyło się również [to] nieszczęście, że wielu synów Kościoła katolickiego zeszło z prawdziwej drogi pobożności i zmysł katolicki uległ u nich osłabieniu poprzez stopniowe uszczuplanie prawdy. [11] Zwiedzeni różnymi i obcymi naukami, niesłusznie mieszając naturę i łaskę, wiedzę ludzką i wiarę boską, zniekształcili właściwy sens dogmatów, który zachowuje i głosi święta Matka Kościół, oraz wystawili na niebezpieczństwo integralność i czystość wiary.
[12] Czy to możliwe, aby wobec tego wszystkiego nie poruszyło się w głębi serce Kościoła? Jak bowiem Bóg „pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”, jak Chrystus „przyszedł zbawić to, co zginęło” i „aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno”, tak samo Kościół, ustanowiony przez Boga jako matka i nauczycielka narodów, uznając się dłużnikiem wszystkich, jest zawsze gotowy na to i zmierza do tego, aby podnosić upadłych, podtrzymywać chwiejnych, obejmować powracających, umacniać dobrych i podprowadzać ich do lepszego. [13] Dlatego [Kościół] nigdy nie może zaprzestać dawania świadectwa o Bożej prawdzie, ani [zrezygnować z] jej głoszenia, ponieważ ona wszystko leczy. Uznaje on bowiem za skierowane do siebie słowa: „Duch mój, który jest w tobie, i słowa moje, które ci włożyłem w usta, nie zejdą z twych ust odtąd i na zawsze”.
[14] My zatem, postępując śladami naszych poprzedników, nigdy nie przestajemy nauczać i bronić prawdy katolickiej oraz odrzucać przewrotnych nauk mocą naszego najwyższego urzędu apostolskiego. [15] Teraz zaś, wraz z zasiadającymi i osądzającymi tu razem z nami biskupami całego świata, na soborze ekumenicznym zgromadzonym w Duchu Świętym mocą naszego autorytetu, opierając się na Słowie Bożym, spisanym i przekazanym, tak jak je otrzymujemy od Kościoła katolickiego, pobożnie przechowywanym i właściwie wyjaśnianym, z katedry św. Piotra postanawiamy wobec wszystkich ogłosić i wyznać zbawczą naukę Chrystusa, zwróciwszy uwagę na błędy napiętnowane i potępione mocą władzy przekazanej nam przez Boga.

Rozdział I

O Bogu stworzycielu wszystkich rzeczy
[16]
Święty, katolicki, apostolski Kościół rzymski wierzy i wyznaje, że jest jeden Bóg żywy i prawdziwy, stworzyciel oraz Pan nieba i ziemi, wszechmogący, wieczny, niezmierzony, nie dający się pojąć, nieskończony zarówno pod względem umysłu, jak i woli oraz wszelkiej doskonałości. [17] Ponieważ Bóg jest jedną i jedyną «zupełnie niezłożoną» i niezmienną duchową substancją, należy o Nim głosić, że jest rzeczowo i istotowo różny od świata, że jest szczęśliwy w sobie i ze siebie, oraz że niewypowiedzianie przewyższa wszystko, co poza Nim istnieje i daje się pomyśleć.
[18] Ten jedyny, prawdziwy Bóg dobrocią swoją i wszechmocną potęgą, nie dla powiększenia swego szczęścia, ani dla pozyskania go, ale dla ukazania swej doskonałości poprzez dobra przydzielone stworzeniom, najzupełniej wolną wolą, „od początku czasu stworzył z niczego jedne i drugie stworzenia, duchowe i cielesne, to znaczy anielskie i ziemskie, a następnie ludzkie, jako współukształtowane z ducha i ciała”.
[19] Wszystko zaś, co Bóg utworzył, to swoją opatrznością zachowuje i wszystkim rządzi, „dosięgając potężnie od krańca do krańca i władając wszystkim z dobrocią”. Wszystko bowiem „odkryte i odsłonięte jest przed oczami” Jego, także to, co nastąpi w przyszłości wskutek wolnego działania stworzeń.

Rozdział II

O objawieniu
[20]
Ta sama święta Matka Kościół utrzymuje i naucza, że Boga, początek i cel wszystkich rzeczy, na pewno można poznać z rzeczy stworzonych naturalnym światłem rozumu ludzkiego, „albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła”. [21] Jednakże spodobało się Jego mądrości i dobroci inną, nadprzyrodzoną drogą objawić rodzajowi ludzkiemu siebie i odwieczne postanowienia swej woli, zgodnie ze słowami Apostoła: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna”.
[22] Temu objawieniu Bożemu należy wprawdzie przyznać, że to, co w sprawach Bożych samo przez się nie jest niedostępne dla rozumu ludzkiego, także w obecnym położeniu rodzaju ludzkiego może być poznane przez wszystkich bez trudności, z niezachwianą pewnością i bez domieszki jakiegokolwiek błędu. [23] Nie z tego powodu jednak należy uznawać objawienie Boże
za absolutnie konieczne, ale dlatego, że Bóg z nieskończonej swej dobroci skierował człowieka do celu nadprzyrodzonego, czyli do udziału w Bożych dobrach, które zupełnie wykraczają poza zdolność pojmowania ludzkiego umysłu, bowiem „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.
[24] Następnie to nadprzyrodzone objawienie, zgodnie z wiarą Kościoła powszechnego wyjaśnione przez święty Sobór Trydencki, zawiera się w księgach spisanych i w tradycjach niepisanych, „które - przyjęte przez apostołów z ust samego Chrystusa, albo przez nich samych przekazane jakby z ręki do ręki dzięki podpowiedzi Ducha Świętego - dotarły aż do nas”. [25] Mianowicie księgi Starego i Nowego Testamentu należy przyjąć jako święte i kanoniczne w całości i wraz ze wszystkimi ich częściami, taka jak zostały wyliczone w dekrecie tegoż soboru i jak zostały przejęte przez dawne wydania łacińskiej Wulgaty. [26] Kościół uważa te księgi za święte i kanoniczne, ale nie dlatego, jakoby zostały ułożone tylko przez ludzi, a następnie jego autorytetem zaakceptowane, i również nie dlatego, że jako spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, Boga mają za autora i jako takie zostały przekazane Kościołowi.
[27] Skoro zaś to, co święty Sobór Trydencki o wyjaśnianiu Bożych pism zbawiennie postanowił dla poskromienia zuchwałych temperamentów, jest przewrotnie przedstawiane przez pewnych ludzi, my odmawiając tenże dekret, wyjaśniamy, że jego zamysłem jest, aby w sprawach wiary i moralności, należących do gmachu nauki chrześcijańskiej, za prawdziwy sens Pisma Świętego należy przyjmować taki, jaki utrzymywała i utrzymuję święta matka Kościół, do której należy osądzanie o prawdziwym sensie i o wyjaśnianiu świętych pism. Nikomu zatem nie wolno wyjaśniać Pisma Świętego przeciw temu sensowi, albo też przeciw jednomyślnej zgodzie ojców.

Rozdział III

O wierze
[28]
Skoro w pełni uzależniony jest od Boga, jako od swego stworzyciela i Pana, a rozum stworzony całkowicie podlega prawdzie nie stworzonej, winniśmy Bogu, który się objawia, okazać posłuszeństwo umysłu i woli w wierze. [29] Kościół katolicki wyznaje, iż ta wiara, początkiem zbawienia ludzkiego, jest cnotą nadprzyrodzoną, przez którą wierzymy, pod wpływem natchnienia i z pomocą łaski Bożej, że prawdą jest to, co Bóg objawił. Wierzymy zaś tak nie z powodu wewnętrznej prawdziwości tych rzeczy, którą moglibyśmy poznać za sprawą naturalnego światła rozumu, ale wierzymy uznając autorytet objawiającego Boga, który nie może się mylić, ani wprowadzać w błąd. Apostoł świadczy, że „wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tej rzeczywistości, której nie widzimy”
[30] Niemniej jednak, aby posłuszeństwo naszej wiary pozostawało w zgodzie z rozumem, dla poparcia swego Objawienia Bóg raczył połączyć z wewnętrznymi pomocami Ducha Świętego zewnętrzne argumenty, którymi są dzieła Boże, przede wszystkim cuda i proroctwa, które - choć wybitnie pokazują wszechmoc i nieskończoną wiedzę Boga - są najpewniejszymi znakami Bożego objawienia i odpowiadają zdolności rozumienia wszystkich [ludzi]. [31] Zarówno Mojżesz, jak i prorocy, a zwłaszcza Chrystus Pan dokonali wiele najwyraźniejszych cudów oraz wypowiadali proroctwa. Z kolei o apostołach czytamy, że: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał ich naukę znakami, które jej towarzyszyły”. Napisane jest również: „Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu”.
[32] Chociaż bowiem posłuszeństwo wiary w żadnej mierze nie jest ślepym poruszeniem duszy, to jednak nikt nie może przyjąć przepowiadania Ewangelii, tak jak to jest konieczne do zbawienia, „bez oświecenia i natchnienia od Ducha Świętego, który daje wszystkim radość przyjęcia prawdy i uwierzenia jej”. [33] Dlatego wiara sama w sobie, nawet gdyby nie działała przez miłość, jest darem Boga, natomiast akt wiary jest działaniem odnoszącym się do zbawienia, przez które człowiek wyraża dobrowolne posłuszeństwo wobec Boga, zgadzając się i współpracując z Jego łaską, choć mógłby się jej przeciwstawić.
[34] Następnie wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym spisanym lub przekazanym, i jest do wierzenia przedkładane przez Kościół - albo uroczystym orzeczeniem, albo zwyczajnym i powszechnym nauczaniem - jako objawione przez Boga.
[35] A ponieważ „bez wiary nie można podobać się Bogu” i nie można wejść do wspólnoty Jego synów, nikt nie może bez niej uzyskać usprawiedliwienia, ani nikt nie osiągnie życia wiecznego, jeżeli nie wytrwa w niej aż do końca. [36] Abyśmy zaś mogli spełnić obowiązek radosnego przyjęcia prawdziwej wiary i wytrwania w niej bez wahania, przez swojego jednorodzonego Syna Bóg ustanowił Kościół i wyposażył go w wyraźne znamiona swego ustanowienia, aby wszyscy mogli go rozpoznać jako opiekuna i nauczyciela objawionego słowa. [37] Wszystkie bowiem [te rzeczy], tak liczne i tak zdumiewające, które zostały przez Boga rozporządzone ze względu na widoczne uwierzytelnienie wiary chrześcijańskiej, odnoszą się tylko do Kościoła katolickiego. [38] I owszem, nawet Kościół sam przez się jest swego rodzaju wielkim i stałym motywem wiarygodności oraz nieodpartym świadectwem swego Bożego posłannictwa, ponieważ [odznacza się] wspaniałym wzrostem, wielką świętością, niewyczerpaną płodnością we wszelkich dobrach, katolicką jednością i niezwyciężoną trwałością.
[39] Dlatego [Kościół] jest jakby znakiem podniesionym dla narodów, zaprasza do siebie tych, którzy jeszcze nie uwierzyli, a synów swoich utwierdza [w tym], że wiara, którą wyznają, opiera się na trwałym fundamencie. [40] Do tego świadectwa dołącza się skuteczne wsparcie mocy z wysoka. Najłaskawszy Pan pobudza bowiem i wspiera swą łaską także błądzących, aby mogli dojść do poznania prawdy, tych zaś, których przeniósł z ciemności do przedziwnego swego światła, umacnia swoją łaską, aby w tym świetle wytrwali, nie opuszczając ich, jeżeli sam nie zostanie opuszczony. [41] Jakże różni się położenie tych, którzy przylgnęli do prawdy katolickiej przez niebiański dar wiary, oraz tych, którzy wiedzeni ludzkimi opiniami postępują za fałszywą religią. Ci bowiem, którzy przyjęli wiarę pod wpływem nauczania Kościoła, nigdy nie mogą mieć słusznych powodów do zmiany wiary, ani do powątpiewania o niej. [42] Jeśli te [rzeczy] tak się mają, to „z radością dziękując Ojcu, który nas uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości”, „troszczmy się o tak wielkie zbawienie”, a „patrząc na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala”, „trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy”.

Rozdział IV
 
O wierze i rozumie
[43]
Kościół zgadzał się i nieprzerwanie się zgadza również na to, że istnieje dwojaki porządek poznawczy, różniący się nie tylko zasadą, ale i przedmiotem: zasadą, ponieważ w jednym z nich poznajemy przy pomocy naturalnego rozumu, a w drugim - przy pomocy wiary Bożej; przedmiotem zaś, ponieważ oprócz tego, czego może dosięgnąć naturalny rozum, podawane nam są do wierzenia tajemnice ukryte w Bogu, których nie można poznać inaczej, jak tylko dzięki Bożemu objawieniu. [44] Przeto Apostoł, który poświadcza, że poganie poznają Boga „przez Jego dzieła”, rozprawiając jednak o łasce i prawdzie, które „przyszły przez Jezusa Chrystusa”, oświadcza: „głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata”. „Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości samego Boga”. I sam Jednorodzony uwielbia Ojca za to, że „zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom”.
[45] Wprawdzie rozum, oświecony wiarą, skrzętnie, pobożnie i z umiarem, dzięki Bożemu darowi, zdobywa jakieś, choć bardzo owocne, rozumienie tajemnic już to z tych [rzeczy], które w sposób naturalny poznaje przez analogię, już to z wzajemnej więzi między samymi tajemnicami oraz z [więzi z] ostatecznym celem człowieka, nigdy jednak nie potrafi osiągnąć takiego ich przejrzenia, jak prawd, które stanowią jego właściwy przedmiot. [46] Boże bowiem tajemnice, z samej natury swojej w tak wielkim stopniu wykraczają poza stworzony umysł, że choć przekazane przez Objawienie i przyjęte przez wiarę, to jednak nadal są ukryte za zasłoną wiary i pozostają ogarnięte niejako mgłą, dopóki podczas tego śmiertelnego życia „pielgrzymujemy z dala od Pana, bowiem pielgrzymujemy w wierze, a nie w widzeniu”.
[47] Mimo że w istocie wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy nie może istnieć rzeczywista niezgodność pomiędzy wiarą i rozumem, gdyż ten sam Bóg, który objawia tajemnice i wlewa wiarę, wzniecił też światło rozumu w duszy ludzkiej; Bóg zaś nie może zaprzeczać samemu sobie, ani prawda nie może nigdy sprzeciwiać się innej prawdzie. [48] Fałszywe pozory takiej sprzeczności powstają szczególnie wtedy, gdy dogmaty wiary są rozumiane i wyjaśniane niezgodnie z rozumieniem Kościoła, albo gdy zmyślone opinie są uznawane za twierdzenie rozumu. Dlatego „określamy, że każde twierdzenie przeciwne prawdzie oświeconej wiary jest całkowicie fałszywe”. [49] Kościół zaś, który razem z apostolskim urzędem nauczania otrzymał nakaz strzeżenia depozytu wiary, posiada również od Boga prawo i obowiązek piętnowania błędów fałszywej nauki, aby nikt nie został oszukany przez filozofię i próżne oszustwo. [50] Dlatego wszyscy wierni chrześcijanie nie tylko nie mogą bronić tego rodzaju opinii, które są uznane za sprzeczne z doktryną wiary, zwłaszcza wtedy, gdy zostały one potępione przez Kościół, ale ponadto są koniecznie zobowiązani uznać te poglądy za błędy, które mają tylko pozory prawdy.
[51] Wiara i rozum nie tylko nie mogą nigdy pozostawać w niezgodzie, ale się wzajemnie wspomagają, gdyż prawy rozum ukazuje podstawy wiary, a oświecony jej światłem oddaje się wiedzy w sprawach Bożych. Z kolei wiara uwalnia i chroni umysł przed błędami i naucza go różnorakiej wiedzy. [52] Dlatego Kościół nie tylko nie zwalcza rozwoju ludzkich nauk i umiejętności, ale wspiera je na różne sposoby oraz dąży do ich rozwoju. Nie lekceważy on ani nie gardzi korzyściami pochodzącymi z tych nauk i umiejętności dla życia ludzi, ale przyznaje, że odpowiednio uprawiane, z pomocą Bożej łaski prowadzą do Boga, skoro pochodzą od Niego, Pana umiejętności. [53] Oczywiście Kościół nie sprzeciwia się, aby tego rodzaju dziedziny wiedzy posługiwały się własnymi zasadami i metodami we właściwym obszarze, ale uznając tę słuszną wolność zwraca uwagę, aby sprzeciwiając się Bożej nauce nie rodziły błędów, albo przekroczywszy własne granice, nie zajmowały się sprawami wiary i nie zniekształcały ich.
[54] Nauka wiary, którą Bóg objawił, nie została bowiem podana jako wytwór filozofii, który dałby się udoskonalać mocą ludzkich umysłów, ale została przekazana Oblubienicy Chrystusa jako Boży depozyt, by go wiernie strzegła i nieomylnie wyjaśniała. [55] Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia. [56] „Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych łudzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, ale tylko w swoim rodzaju, to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu”.